Karim Adeyemi imponuje szybkością i skutecznością w Barcelonie. W ośmiu meczach zanotował trzy gole i trzy asysty, a Hansi Flick pomógł mu odnaleźć się w zespole po trudnym okresie w Borussii Dortmund.
Szybkość, drybling i coraz lepsze liczby
La Liga nie miała w tym sezonie piłkarza, który wykonywałby więcej sprintów na mecz niż Adeyemi – Niemiec zalicza ich średnio 39. Barcelona pokonała Racing 7:2, a jedynym zastrzeżeniem do występu skrzydłowego mogła być nieskuteczność w sytuacjach bramkowych. Gdyby wykorzystywał wszystkie okazje, jego forma mogłaby stawiać go w gronie czołowych kandydatów do Złotej Piłki.
Przed debiutem Jürgena Kloppa w roli selekcjonera Niemiec, w meczu z Holandią, 24-letni skrzydłowy zmarnował znakomitą okazję, mając przed sobą niemal pustą bramkę. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe. Adeyemi zaliczył jednak asystę, a Flick – mimo początkowego rozczarowania niewykorzystaną szansą – wsparł go oklaskami i uśmiechem.
Trener Barcelony zna Adeyemiego jeszcze z czasów pracy z reprezentacją Niemiec. To właśnie Flick dał mu debiut w kadrze, a teraz pomaga mu odbudować formę. Szkoleniowiec przyznał, że być może tylko Alphonso Davies dorównywał mu szybkością spośród zawodników, z którymi wcześniej pracował. Podkreślił też, że rolą trenera jest zapewnienie piłkarzowi pełnej pewności siebie.
W spotkaniu z Racingiem Adeyemi nie tylko asystował przy golu, ale również wywalczył dwa rzuty karne. Jego występ przypomniał wyczyn z czasów gry w Red Bull Salzburg, gdy w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Sevilli wywalczył trzy jedenastki. Po trafieniu przeciwko Levante, które przekreśliło nadzieje rywali na sensacyjny powrót do meczu, powiedział tylko: „Spokojnie”.
Trudne lata w Dortmundzie
Styl gry Adeyemiego – pełen dryblingów, pojedynków i dynamicznych rajdów – przypomina niektórym kibicom brazylijską sambę Neymara. Skrzydłowy szybko zyskał sympatię fanów na Camp Nou, którzy skandują jego nazwisko. Po znakomitym golu przeciwko Feyenoordowi sam nie krył euforii i przyznał, że trudno mu było uwierzyć w to, co właśnie zrobił.
Przeprowadzka do Barcelony, nowego kraju i zespołu, w którym panuje dobra atmosfera, miała odmienić jego sytuację. W Niemczech Adeyemi bywał postrzegany jako trudny zawodnik. W wieku dziewięciu lat opuścił akademię Bayernu Monachium z powodów dyscyplinarnych. Miał problemy z nauką i dostosowaniem się do obowiązujących tam zasad. Po rozstaniu z klubem rozwijał się w skromniejszym Unterhaching, gdzie regularnie zdobywał bramki.
Red Bull Salzburg, znany ze skutecznego skautingu, zapłacił za niego w wieku 16 lat ponad 10 milionów euro. Trzy lata później Adeyemi znalazł się wśród 20 najlepszych młodych piłkarzy świata i walczył o nagrodę Golden Boy. W głosowaniu kibiców zdobył wyróżnienie publiczności, a główna nagroda trafiła do Pedriego.
Transfer do Borussii Dortmund za około 30 milionów euro był kolejnym krokiem w karierze, ale jego pobyt w klubie przebiegał nierówno. Zdarzały mu się znakomite występy, po których następowały dłuższe okresy słabszej gry. W meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Chelsea zdobył efektowną bramkę po rajdzie przez niemal całe boisko. Kilka tygodni później nie mógł jednak zagrać z powodu kontuzji mięśniowej, a Borussia straciła wypracowaną wcześniej przewagę.
Problemy zdrowotne sprawiły, że Adeyemi opuścił w Dortmundzie niemal 300 dni. Częste zmiany trenerów nie pomagały mu w utrzymaniu stabilności. W finale Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt nie zdołał odmienić losów spotkania, a po porażce był wskazywany wśród zawodników, od których oczekiwano więcej.
Konflikty i rozstanie z Borussią
W 2024 roku o Adeyemim było głośno również z powodu sprawy niezwiązanej z futbolem. Piłkarz tłumaczył, że zamówił w internecie tajemniczą paczkę-niespodziankę, w której znaleziono paralizator i kastet. Został ukarany za nielegalne posiadanie zakazanej broni grzywną w wysokości 522 tysięcy dolarów.
Podczas zwycięskiego meczu z Borussią Mönchengladbach trener Niko Kovač zdjął go z boiska po nieudanych próbach dryblingów i pojedynków. Adeyemi ruszył w stronę szatni zamiast usiąść z zespołem na ławce rezerwowych. Dyrektor klubu Sebastian Kehl musiał powstrzymywać jego złość, a piłkarz otrzymał za swoje zachowanie kolejną karę – 90 tysięcy euro.
Kontrakt Adeyemiego z Borussią obowiązywał do 2027 roku. Zawodnik domagał się podwyżki do 10 milionów euro za sezon, podczas gdy klub proponował siedem milionów. Ostatecznie Dortmund zgodził się na jego odejście do Barcelony za 22 miliony euro. To mniej, niż Borussia zapłaciła wcześniej Salzburgowi. W znalezieniu nowego klubu pomogli Jorge Mendes i Deco.
Nowy początek pod wodzą Flicka
Flick od początku pracował nad tym, by Adeyemi czuł się pewnie i lepiej podejmował decyzje. Na pierwszych etapach pobytu w Barcelonie trener zwracał uwagę na wybory podejmowane przez skrzydłowego, ale z czasem jego gra zaczęła wyglądać coraz lepiej. Piłkarz podkreśla, że w nowym zespole chętniej pressuje, walczy o piłkę i angażuje się w grę bez niej.
Po ośmiu występach, w tym trzech w podstawowym składzie, Adeyemi ma na koncie trzy gole i trzy asysty. Barcelona sięgnęła po kilku zawodników do wzmocnienia ofensywy, a Niemiec wyróżnia się efektywnością, mimo że gra mniej niż niektórzy z konkurentów. Jego instynktowne decyzje coraz lepiej pasują do systemu Flicka, który dużą wagę przywiązuje również do atmosfery w drużynie.
Adeyemi nie zapomina o swoich korzeniach. Jego matka pochodzi z Rumunii, a ojciec z Nigerii. Piłkarz wspiera w Nigerii budowę szpitali i akademii piłkarskich dla dzieci, pomaga osobom bezdomnym oraz finansuje punkty dostępu do wody i toalety w wioskach. Jego ojciec regularnie odwiedza ten kraj, a sam zawodnik stara się jeździć tam co roku.
Kibice żartują, że Adeyemi porusza się po boisku jak szybki pociąg albo wręcz teleportuje się z miejsca na miejsce. Niektórzy hiszpańscy komentatorzy uważają go za najszybszego zawodnika w historii Barcelony. Jeśli utrzyma obecną formę i pomoże drużynie sięgnąć po triumf w Lidze Mistrzów, jego transfer może okazać się jeszcze większym sukcesem.
Karim Adeyemi goal in Barcelona vs Feyenoord game. Joao Cancelo assist. pic.twitter.com/comwDtczLH
– Daily Foot Vibes (@dailyfootvibes) September 9, 2026
